04 czerwca 2015

Wielka rewia gniotów czyli moje najgorsze zakupy książkowe

Hejka wszystkim!
   Zapewne większość z nas, moli książkowych, uwielbia co jakiś czas powiększyć swoją biblioteczkę o kilka nowych tytułów. W tym celu przeszukujemy pół internetu, czytamy wiele recenzji, a gdy już się na coś zdecydujemy, gnamy w te pędy do najbliższej księgarni lub robimy zakupy przez internet. Niestety, niekiedy zdarza nam się kupić książkę, która nie do końca nas zadowala. Ale uwaga! Niektóre przypadki bywają naprawdę groźne! Zła książka może przyprawiać nas o mdłości, wprawiać nas w stan nieopisanego gniewu lub podczas jej czytania, zdarzy nam się zasnąć! 
   Przed państwem 5 moich najgorszych zakupów książkowych. Zapraszam!
  Wiem że te długie wstępy mogą męczyć niektórych, ale proszę o wybaczenie. Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność :3



Sterta papieru na którą poszła kupa pieniędzy :'(

   Na samym początku pragnę poinformować, iż nie mam zamiaru streszczać fabuł tych wszystkich książek. Błagam... Żal mi tyle czasu dla takich gniotów! Sprawdźcie sobie na lubimyczytac.pl. Proszę o wyrozumiałość i z góry dziękuję.

Alicja i Lustro Zombi


   Jest to druga część serii "Alicja w Krainie Zombi". O ile poprzednia część cyklu mnie zachwyciła, o tyle ta sprawiła, że miałam ochotę wyrzucić ją przez okno, a zaraz przed tym, podeptać ją na podłodze. Zachowanie głównej bohaterki (Alicji- jak można się domyślić), pozostawia wiele do życzenia jednak to jej najlepsza przyjaciółka - Kat - doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Przytoczę wam fragment, w którym nasza wspaniała główna bohaterka miała doła, a Kat postanowiła ją pocieszyć. 

- Wiedziałyście, że przespanie się z dwunastoma różnymi facetami jest jak przespanie się z... powiedzmy czterema tysiącami?- spytała Kat, przełamując milczenie i napięcie.

   Chyba jednak w całej tej sytuacji, najbardziej dobiła mnie reakcja Alicji. Przekonajcie się sami.

   Miałam ochotę ją uściskać. Nie wspomniała o naszych facetach i nie zamierzała. Starała się skupić moją uwagę na czymś innym.

   Od teraz tak będę pocieszała moje koleżanki, jeżeli będą miały jakiekolwiek problemy z chłopakami! Jak w tym przypadku pomogło, to czemu nie w innych? WHY NOT?
   Co do Alicji, żałuję że autorka zaczęła kreować ją na coraz to bardziej agresywną osobę. Lubię gdy bohaterka jest silna zarówno psychicznie jak i fizycznie, jednak przeklinanie i wszczynanie bójek, w najmniejszym stopniu nie kojarzy mi się z siłą. Przez cały czas miałam wrażenie, jakby główna bohaterka zachowywała się tak na siłę. Skoro inni tacy są, to ja też taka muszę być! Nie tędy droga, oj nie tędy droga! 

Gra o Ferrin


   Fabuła w skrócie- seks, wojna, magia, patologia. Seks, wojna, magia, patologia. Seks, wojna, magia, patologia i tak dalej...
   Wiele osób zarzuca autorce iż opisana w książce magiczna kraina, do której trafia główna bohaterka, jest bezbarwna i pusta. Cóż, ja niestety nie mogę się z tym do końca zgodzić gdyż nie doczytałam tej książki do końca. Ta wszechobecna przemoc i seksualność w pewnym momencie zaczęły mi bardzo przeszkadzać. Pożyczyłam tę książkę przyjaciółce i ona jest podobnego zdania. 
   Co do głównej bohaterki, jest ona moim zdaniem naiwna oraz bawi się uczuciami innych. Osobiście nie chciałabym mieć do czynienia z kimś takim w realnym życiu.
   Nie kryję, iż czytałam wiele recenzji tej książki oraz dalszych części tego cyklu i z tych recenzji wynika, iż absurd goni absurd! Przemoc jest na porządku dziennym tak samo jak seks i gwałty. Dodatkowo, o kulturalnej rozmowie z miejscowymi z tamtego świata, można sobie tylko pomarzyć. 
   Nie chcę mi się wierzyć, że może istnieć świat, w którym nie ma ani krzty prawdziwej i szczerej miłości. Miłości spokojnej, zwyczajnej, cichej. W Ferrinie miłość jest głośna, pełna zawirowań i sztucznych uniesień. Nawet jeżeli niektórzy twierdzą, iż świat w którym żyjemy schodzi na psy, i tak można znaleźć w nim odrobinę dobra. U pani Michalak, dobro nie istnieje. Jest tylko wszechobecne zło...

Scarlett


   Główna bohaterka, czyli tytułowa Scarlett, powinna dostać nagrodę nobla za swoją niesłychaną oraz nieprzeciętną głupotę.
   Uwaga! UWAGA! To co za chwilę napiszę będzie spoilerem, więc ci, którzy planują przeczytać to badziewie, PRZEPRASZAM- książkę, lepiej niech ominą ten fragment.
   Scarlett zerwała ze swoim chłopakiem tylko dlatego iż wymazał on jednemu facetowi (a mianowicie przyjacielowi Scarlett) wspomnienia na swój temat. Kurczę, on zrobił to, aby ochronić swój sekret i główna bohaterka, jako jedna z najbliższych mu osób, powinna zrozumieć jego motywy i mu wybaczyć. Ale nie! Głupiutka Scarlett postanawia zerwać ze swoim ukochanym. Jak się później okazuje, nie mija dużo czasu jak dziewczyna zaczyna żałować swej decyzji.
   Błagam! Ten jej ukochany nie zrobił nic złego! Gdyby nie wymazał wspomnień temu przyjacielowi Scarlett, jego wrogowie mogliby dowiedzieć się o jego tożsamości, a przecież on nie mógł sobie na to pozwolić. 
   Tak. Z takiego głupiego powodu, ta idiotka zerwała z największą miłością swojego życia!
   Uwaga! UWAGA! Koniec spoileru. 
   Przeczytałam także kolejną część (dzięki Bogu, wypożyczyłam ją z biblioteki a nie kupiłam!) i muszę wam powiedzieć, że mimo wszystko jest to dobra powieść! Kurczę! Jest to naprawdę dobra książka! Ta... Dobra, ale na odmóżdżenie! 

Obsydianowe serce cz.1


   W zasadzie nie mam za dużo do powiedzenia o tym tytule, ponieważ tak jak w przypadku "Gry o Ferrin", nie byłam w stanie przeczytać go do końca. Zabrałam nawet tę książkę ze sobą w Góry Stołowe i do Wrocławia, kiedy byłam w zeszłym roku na wakacjach z rodziną. Myślałam, że podczas wolnych wieczorów będę ją sobie czytała kawałek po kawałku. Cóż, w praktyce wyglądało to tak, że nie miałam ochoty ruszyć tego badziewia nawet kijem! 
   Moim pierwszym skojarzeniem z tą powieścią jest słowo nuda. NUUUUDAAAA! Dlaczego?- pewnie się zastanawiacie. Otóż, akcja w tej książce rozwija się niesamowicie wolno a jeżeli coś już się dzieje, nie przykuwa to mojej uwagi. 
   Sceny oraz żarty które powinny być zabawne, sprawiają iż czuję się zażenowana a tak nie powinno być!
   Szkoda czasu na coś takiego. Na szczęście kupiłam tę książkę po promocji w Auchan. Tylko za 9,99 zł! Skusiła mnie w głównej mierze okładka, ale także i obietnica, iż w powieści pojawi się odrobina steampunku (który osobiście bardzo lubię). 

Agaton Gagaton


   W zasadzie, ta książka nie została zakupiona przeze mnie tylko przez moją mamę. Poszłyśmy razem do księgarni niedaleko przychodni lekarskiej i poprosiłam ją aby mi coś kupiła. Panie z księgarni nam to poleciły, więc bez głębszego zastanowienia, moja mama kupiła mi tę książkę. 
   "Agaton Gagaton" opowiada historię córki pani Marty Fox (czyli autorki tego dzieua)- Agaty. Ach! Te niezwykle fascynujące epizody z jej życia! Ach! Te pierwsze miłości! Ach! Te... NIE! Nie ma w tym nic fascynującego. 
   Pomijając absurdalnie brzmiący tytuł, słowa nie są w stanie opisać, jak bardzo nienawidzę stylu pisarnia pani Marty. Tak jak w przypadku "Obsydianowego Serca" wieje tutaj nudą, a okropny styl odebrał mi wszelką radość z czytania.
   Posiadam jeszcze inną książkę pani Marty a mianowicie zbiór trzech opowiadań zatytułowany "Pierwsza Miłość". Nigdy więcej książek tej autorki. Nigdy więcej!

   Czy wy też macie w swojej biblioteczce książki które chcielibyście sprzedać lub wyrzucić przez okno? Jeżeli tak, opowiedzcie coś o nich w komentarzach!

Do zobaczenia następnym razem
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

5 komentarzy :

  1. Super pomysł na posta.

    Ja zamiast kupować książki, pakuje pieniądze w płyty CD z muzyką. I po książki latam do biblioteki - na szczęście. Wiele z nich okazało się do niczego. Jak np. "Czarownica" Pattersona. Nie wspominam też najlepiej "Tajemnego Kręgu". L.J. Smith.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Akurat czytałam o tym na twoim blogu!
      Dam ci pewną radę- absolutnie, ale to ABSOLUTNIE nie wypożyczaj "3 metry nad niebem" Federico Mocci! Nigdy! Gniot jakich mało. Cóż, to tylko moja osobista opinia :P

      Usuń
  2. Świetny blog i świetny post! Miałam też takie "przygody". Jak dla mnie absolutnym gniotem okazały się "Piękne istoty" Kami Garcia i Margaret Stohl. To nie jest piękne, ani trochę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam styczność z tym tytułem i również nie przypadł mi do gustu :/

      Usuń
  3. Ja raczej nie miałam takich przypadków. Może dlatego, że częściej wypożyczam książki niż kupuję, a jak już kupuję to na promocjach zazwyczaj. Póki co najgorszą książką jaką kupiłam okazała się książka "Ręka Mistrza" Stephena Kinga. Do jakoś 3/4 książki jest spoko, bardzo przyjemnie się czyta, jednak gdy dochodzi do rozwiązania akcji... szczerze nie dotrwałam do końca.
    Pozdro.
    http://dziennikidestiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.