04 września 2017

Liebster Blog Award #3

Hejka!
   Jakiś czas temu znalazłam na blogu pisarki iluzji pytania do Tagu Liebster Blog Award i uznałam, że bardzo chętnie na nie odpowiem. Zapraszam!

Czy trudno jest poznawać ludzi?


źródło: colorel11.tumblr.com

   Wydaje mi się, że tak. Często potrzeba sporo odwagi by się przełamać i zrobić ten pierwszy krok. Do tego trzeba mieć na uwadze liczne rozczarowania, a także i to, że nie każdy w pełni zaakceptuje naszą osobę. To wszystko jest bardzo oczywiste, ale gdy zależy komuś na poznaniu nowych ludzi, łatwo o tym zapomnieć.

Czy jest chwila, którą chciałabyś przeżyć jeszcze raz?


źródło: soupsane.tumblr.com

   Bardzo chciałabym cofnąć się do czerwca zeszłego roku, kiedy to pojechałam do Niemiec w ramach szkolnej wymiany. Drugiego dnia pobytu, wybraliśmy się całą grupą do parku rozrywki Phantasialand, gdzie spędziliśmy niemal cały dzień. Mimo to, że co chwila padało i byłam przemoczona do suchej nitki, nigdy nie bawiłam się tak dobrze i nigdzie nie spędziłam tak ciekawie wolnego czasu. Z tego wszystkiego najmilej wspominam jazdę kolejką, gdzie wszędzie otaczała nas woda i wagon robił co chwilę dzikie skręty w różne strony. To było niesamowite przeżycie!
   Chętnie cofnęłabym się również do któregoś z naszych wspólnych wypadów z moją najlepszą przyjaciółką, do rodzinnej Wigilii z 2011 roku (mam do niej szczególny sentyment) i do dnia, którego dostałam moją świnkę morską - Malinkę (już świętej pamięci, niestety). 

Jakie jest najpiękniejsze miejsce, jakie dano Ci szansę ujrzeć?


źródło: elf-love.blogspot.com

  Podczas licznych wycieczek i spacerów, udało mi się dotrzeć do wielu cudownych i barwnych miejsc, jednakże to właśnie te zapuszczone i zapomniane, wywołują we mnie najwięcej emocji i najchętniej wracam do nich myślami. Nie potrafię wybrać, które z nich jest dla mnie najpiękniejsze, więc opowiem Wam o jednym z nich. Jako pierwszy nasuwa mi się na myśl mój stary "bar", który pełni teraz funkcję składzika na drewno.
   Kiedy byłam dzieckiem, uwielbiałam spędzać wakacje z moimi kuzynami i zawsze mieliśmy całą masę pomysłów, jak zapełnić sobie czas. Pewnego dnia, kiedy przyjechali do mnie w odwiedziny, zaproponowałam im zabawę w bar. Na podwórku koło szopy, znajdowała się mała zadaszona wnęka z różnymi rupieciami, którą rodzice pozwolili nam zagospodarować na czas naszej zabawy. Przynieśliśmy tam z piwnicy mnóstwo starych garnków i plastikowych opakowań, które posłużyły nam za naczynia. Mój tata przeniósł nam tam starą komodę, która pełniła potem funkcję lady, a ze starego kartonu po stole pingpongowym, zrobiliśmy ścianę. Może i wszędzie walały się stare graty i pełno było pyłu, ale dla nas - a szczególnie dla mnie - to miejsce było wyjątkowe, może nawet piękne?
   Wiem, że się rozpisałam, i to w dodatku odrobinę nie na temat, ale właśnie tak chciałam odpowiedzieć na to pytanie. To miejsce ma dla mnie szczególne znaczenie i dlatego postanowiłam je tutaj wyróżnić. 

Jaką umiejętność ostatnio nabyłaś?


źródło: pixiv.net

   Nie wiem, czy można to nazwać umiejętnością, ale ostatnio stałam się bardziej świadoma tego, co jem. Moje problemy zdrowotne zmusiły mnie do całkowitego odstawienia produktów z konserwantami lub innymi sztucznymi składnikami, a co za tym idzie, stałam się ostrożniejsza podczas robienia zakupów. Zanim dodam jakiś produkt do koszyka, koniecznie sprawdzam wcześniej jego skład. Pochłania to dosyć sporo mojego czasu, ale przynajmniej nie kupuję czegoś, co może wywołać u mnie niepożądaną reakcję. Udaje mi się również powstrzymywać od jedzenia szkodliwych dla mnie rzeczy, jak np. lody i chipsy, co wcześniej przychodziło mi z ogromnym trudem. Oczywiście, zdarza mi się czasem skubnąć odrobinkę tego i tamtego, ale są to naprawdę minimalne ilości. 

Czy miłość można wyrazić tylko za pomocą słów "Kocham Cię"?


źródło: pinterest.com

   Oczywiście, że nie. Miłość to nie tylko słowa, ale przede wszystkim gesty. Swoje uczucie można wyrazić tym, że zawsze jest się gotowym wysłuchać, wesprzeć i pomóc, gdy ta druga osoba jest w potrzebie. Miłość to wierność, zrozumienie i spokojne trwanie przy sobie każdego dnia. Często nie potrzeba żadnego słowa, aby ją wyrazić, chociaż czasami nawet i takie ciche "Kocham Cię" jest potrzebne. 

Jaka jest twoja reakcja na stres?


źródło: pinterest.com

   Kiedy czuję się zestresowana, staję się dosyć nerwowa i bierna. Wygląda to tak, że leżę/siedzę w jednym miejscu i nie potrafię wykrzesać z siebie energii, aby cokolwiek zrobić, a wewnątrz jestem kompletnie ściśnięta i spanikowana. Najbardziej stresująca jest dla mnie presja czasu. Kompletnie tracę wtedy zdolność logicznego myślenia i w mojej głowie panuje jeden wielki chaos. Mam wtedy ochotę zacząć biegać w kółko i krzyczeć na cały głos. Yyyh, jak ja tego nie lubię! 

Ile kilometrów pokonałaś idąc?


źródło: pinterest.com

   Jeżeli chodzi tutaj o jakiś rekord, to chyba pokonałam go spacerując po Pieninach (myślałam, że mi nogi wysiądą po drodze) i idąc nad Morskie Oko. W obydwu przypadkach nie wiem konkretnie, ile to było kilometrów, ale każda z tych tras była dla mnie mordercza. Tak to jest, jak ma się słabą kondycję...

Słowa, które najbardziej Ci utkwiły w pamięci, to...

źródło: s-media-cache-ak0.pinimg.com

   Jest wiele cytatów, które motywują mnie do działania i utkwiły mi w pamięci na długo, lecz żaden nie dał mi tak dużo do myślenia jak: "Kochaj siebie, a będziesz kochaną". Nie wiem, czyja to maksyma, ale zobaczyłam ją pierwszy raz kilka lat temu na naklejkach z kawy Mokate Cappuccino XD Jakoś uderzyło mnie to, że zawsze znajdowałam naklejkę akurat z tą myślą. Nie będę ukrywać, mam problem z samooceną, i to dlatego te słowa wywarły na mnie tak duże wrażenie. 
   Bardzo wiele znaczą dla mnie też słowa moich najbliższych. Szczególnie utkwił mi w pamięci pewien zimowy wieczór, którego to moja najlepsza przyjaciółka powiedziała mi z pełnym przekonaniem, że byłabym bardzo dobrą pisarką. Ufam jej słowom i mam nadzieję, że kiedyś rzeczywiście uda mi się zabłysnąć jako autorce.

Jaki jest najlepszy sposób na pocieszenie kogoś?


źródło: duitang.com

   Myślę, że wystarczy powiedzieć: "Pamiętaj: jestem z Tobą!". To jedno zdanie znaczy naprawdę wiele, a już szczególnie wtedy, gdy brakuje słów na skomentowanie czyjejś krzywdy. 

Książka/film/serial/cokolwiek z dzieł, co miało wpływ na Twoje życie, to...


źródło: asuka111.deviantart.com

   Nie zamierzam w tym miejscu wybierać wyłącznie jednego tytułu, gdyż wyrządziłabym tym sporą krzywdę pozostałym tworom kultury, które w jakimkolwiek stopniu wpłynęły na moje życie. Zamiast tego, pozwolę sobie wyróżnić kilka tych, które najprędzej nasunęły mi się na myśl i pokrótce opiszę, do jakich zmian udało im się przyczynić:
  • "Tokyo Mew Mew"- anime, od którego zaczęła się moja przygoda z byciem Otaku
  • "Ocalona aby mówić"- ta historia dała mi wiele do myślenia i pokazała, że zawsze warto wybaczyć
  • "Mały Książę"- w przedstawieniu szkolnym, o tym samym tytule, grałam geografa i dzięki wspomnieniom związanym z tą sztuką, pokochałam teatr
  • "InuYasha"- dzięki temu anime zbliżyłam się do kilku osób, z którymi dzisiaj utrzymuję bardzo bliski kontakt
  • "Bliss"- Muse- piosenka, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia; dzięki niej, jestem dziś ogromną fanką zespołu Muse i namiętnie słucham rockowej muzyki

Jakie osoby miały największy wpływ na Twój charakter?


żródło: soupsane.tumblr.com

   Myślę, że to moi rodzice i najbliżsi przyjaciele, mieli - i wciąż mają - najwięcej do czynienia w tej kwestii. Rodzice od samego początku uczyli mnie, co jest dobre a co złe, dbali o mój rozwój pod każdym możliwym kątem i nigdy nie odmawiali mi pomocy. Oni stworzyli dla mnie fundamenty, na których zaczęłam potem budować moje dalsze życie. 
   Gdy stałam się nieco starsza i zaczęłam poważniej podchodzić do przyjaźni i związków, dzięki licznym rozmowom, wspólnym przygodom, ale też i kłótniom, udało mi się lepiej poznać samą siebie i ukształtować poglądy na wiele rożnych spraw. Cieszę się, że udało mi się natknąć na tych wszystkich ludzi na mojej drodze, gdyż rozmowa z każdym z nich dała mi jakieś doświadczenie, może i nie zawsze pozytywne, ale każde ma dla mnie duże znaczenie. 

Moje pytania

1. Co sądzisz o swoim charakterze pisma?
2. Z którą postacią fikcyjną identyfikujesz się najbardziej?
3. Jakie są Twoje doświadczenia związane z łamaniem bariery językowej?
4. Która lektura szkolna jest Twoją znienawidzoną?
5. W jakim miejscu najchętniej spędzasz wolny czas?
6. Jakie było Twoje hobby, gdy byłeś/łaś dzieckiem?
7. Czy kolekcjonujesz jakieś przedmioty?
8. Z którą Twoją wadą starasz się najbardziej walczyć?
9. Czy podoba Ci się Twoje własne imię?
10. Z którego osiągnięcia jesteś szczególnie dumny/a?
11. Twoje muzyczne guilty pleasure, to... 

   Nominuję do Tagu wszystkich tych, którzy mają na niego ochotę. Jestem szczególnie ciekawa co do Waszych odpowiedzi na to ostatnie pytanie... 

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

21 sierpnia 2017

Oko w oko ze śmiercią- recenzja filmu pt."Monster"

Hejka!
   Brutalne filmy akcji, w których gęsto pojawiają się przemoc oraz krew, zdecydowanie nie wpisują się w kanon moich ulubionych gatunków. Dopiero zmęczenie wywołane ciągłym oglądaniem romansów skłoniło mnie do sięgnięcia po tego typu produkcję. Padło na film pt. "Monster". Czy warto było poświęcić mu czas? Zapraszam! 


źródło: Lotte Entertainment

Informacje ogólne
Produkcja: Korea Południowa
Czas trwania: 114 min.
Gatunek: thriller, dramat
Rok produkcji: 2014

   Praca na straganie jest jedynym sposobem na to, aby Bok-Soon mogła zapewnić sobie i swojej młodszej siostrze godny byt. Jednakże wybuchowy charakter i wyjątkowo głośne zachowanie dziewczyny, często utrudniają jej znalezienie potencjalnych klientów. Gdy pewnego wieczoru, do domu bohaterki trafia mała, przerażona dziewczynka o imieniu Na-Ri, losy Bok-Soon i groźnego mordercy - Tae-Soo - powoli zaczynają się zazębiać. Otóż niespodziewana nowa lokatorka, świadek krwawej zbrodni, miała zostać zlikwidowana przez Tae-Soo, lecz ten w ramach swego rodzaju gry, pozwolił jej uciec. Ich "zabawa" ma jednak pewien warunek- każdy, kogo Na-Ri poprosi o pomoc, zginie. Pierwszą ofiarą tej makabrycznej gry, pada młodsza siostra głównej bohaterki. Ogarnięta szałem Bok-Soon postanawia zemścić się na zbrodniarzu i obmyśla plan, jak dostać go w swoje sidła. 
   Główna bohaterka tego filmu stanowi dla mnie nie mały problem, a mianowicie nie potrafię jednoznacznie określić, czy przypadła mi do gustu czy nie. Z jednej strony Bok-Soon to kochająca siostra, która dla swoich najbliższych gotowa jest poświęcić nie tylko cały swój czas, ale również i życie. Jednakże sceny, w których dramatyzuje, zwala niesprawiedliwie winę na innych (SPOILER Główna bohaterka obarczyła winą za śmierć swojej siostry małą Na-Ri. Wiem, że zrobiła to w nerwach, ale dziecku, które już i tak jest mocno wyniszczone psychicznie, nie robi się takich rzeczy. KONIEC SPOILERU) oraz jest agresywna i przesadnie zaborcza, mocno mnie do niej zniechęcały. Ostatecznie nadal waham się w ocenie tej bohaterki, ale z powodu wyjątkowo dramatycznej sytuacji, w jakiej się znalazła, jestem gotowa zapomnieć jej niektóre przewinienia i błędy. 
   W odróżnieniu od Bok-Soon, Tae-Soo od samego początku wzbudzał moje zainteresowanie. Jego postaci nie można odmówić niesamowitej charyzmy i tajemniczości, a dzieje się tak głównie za sprawą niejasnych motywów, jakimi kierował się w poszczególnych momentach. Poza agresją i gniewem, bohater nie zdradzał zbyt często swoich uczuć, przez co trudno było się domyślić, dlaczego postąpił w taki, a nie inny sposób. Jedyną obszerniejszą informacją, jaką widz otrzymuje na jego temat, jest geneza tego, dlaczego zamienił się w bezdusznego potwora. W filmie co jakiś czas ukazane są sceny związane z jego rodziną oraz dzieciństwem i to właśnie w nich należy szukać odpowiedzi. Tae-Soo musiał doznać naprawdę wielu krzywd i cierpienia jako dziecko, skoro jako dorosły stał się psychopatą, który SPOILER dodaje zmielone prochy swoich ofiar do gliny, wypala z niej garnki, a następnie ustawia na półce jako trofeum. Geniusz to wymyślał, naprawdę GENIUSZ! KONIEC SPOILERU


źródło: dramaqueen.pl

   Skoro mowa już o postaciach, warto też wspomnieć o małej Na-Ri, która wykazała się niebywałą, jak na dziesięcioletnie dziecko, odwagą i wolą walki. To zapewne jej trudne dzieciństwo, które nauczyło jej samodzielności oraz wytrwałości, wpłynęło na jej dojrzałą postawę wobec sytuacji, w której przyszło jej się znaleźć. Przyglądając się bliżej tej postaci dochodzę również do wniosku, że to chyba jej obecność nadaje najwięcej dramaturgii całemu filmowi (w końcu wplątanie niewinnego dziecka w krwawą grę brzmi naprawdę okrutnie). 
   Wszystkie pojawiające się w filmie wątki łączą się w całkiem zgrabną, logiczną całość, chociaż co jakiś czas zdarzały się drobne niedociągnięcia. Do wzmocnienia mrocznego wydźwięku fabuły, przyczyniły się w ogromnym stopniu: klimatyczna muzyka (zwłaszcza ta melodia w intrze; aż miałam ciarki!), ciemna kolorystyka oraz świetnie dobrane lokacje jak np. otoczony przez las, samotnie stojący dom lub opustoszała wieś, w której mieszka główna bohaterka.
   "Monster" jest kolejną produkcją, gdzie natknęłam się na obsadzoną w roli głównej bohaterki Kim Go-Eun. Jestem zaskoczona tym, jak przekonująco prezentuje się ona jako każda z ogrywanych przez siebie postaci, i nie inaczej sprawa ma się w przypadku omawianej dziś produkcji. Przyznam Wam jednak, że bardzo dużym sentymentem darzę jej kreację Hong Seol w "Cheese in the Trap", gdzie zagrała spokojną, rozważną młodą kobietę. Po obejrzeniu filmu "Monster" poczułam lekkie rozczarowanie, gdyż o wiele chętniej zobaczyłabym ją właśnie w roli miłej i opanowanej dziewczyny niż dzikuski, która do każdego wyskakuje z pięściami.
   Z Lee Min-Ki, wcielającym się tutaj w postać Tae-Soo, również miałam już kiedyś styczność i podobnie jak w przypadku Kim Go-Eun, jestem zachwycona sposobem jego gry. Swoją drogą, ta dwójka tworzy naprawdę dobraną parę i chętnie zobaczyłabym ich jeszcze kiedyś razem na ekranie. 


źródło: Lotte Entertainment


   Jako alternatywa dla oglądanych przeze mnie filmów, "Monster" bardzo dobrze spełnił swoją rolę dostarczając mi całą masę emocji i trzymając w napięciu aż do samego końca. Co jest też również moim zdaniem ważne, film poza mrożącą krew w żyłach akcją, sięga swoją tematyką o wiele głębiej ukazując, jak poszczególni ludzie radzą sobie z cierpieniem; jedni nie potrafią wytrzymać presji i staczają się na samo dno, zaś drudzy nie ustają w wysiłkach i walczą o samych siebie i o najbliższych do samego końca. 
   Jeżeli udało mi się zainteresować Was tym filmem, znajdziecie go na TEJ stronie. 

Uwaga!

   Wraz z tym wpisem, wprowadzam nowy system oceniania recenzowanych przeze mnie tytułów. Czuję, że mój dotychczasowy sposób przyznawania not był niekompetentny i nierzetelny. W związku z tym, postanowiłam wprowadzić pewne ulepszenia, które pozwolą Wam dokładniej określić, czy dany twór kultury zasługuje na Waszą uwagę, czy nie. 
   W nowym systemie oceniania pojawią się cztery kategorie:
- fabuła
-bohaterowie
- wykonanie (muzyka, lokacje, stroje itp.)
- subiektywne odczucie (wbrew pozorom jest to najbardziej potrzebna kategoria, gdyż często daję wysokie noty źle zrobionym filmom, bo np. to było tak złe, że aż miło się tę szmirę oglądało, lub wprost przeciwnie- zaniżam oceny dobrze zrobionym, ale nudzącym mnie filmom; czuję, że ta kategoria pozwoli mi sprawiedliwiej przyznawać noty)
   Przejdźmy więc do rzeczy!

Ocena dzieła

Fabuła 3/5
Bohaterowie 4/5
Wykonanie 4/5
Subiektywne odczucie 3/5

Ostateczny wynik 7/10 

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

03 sierpnia 2017

Przesyłka od Ranalcusa

Hejka!
   W dzisiejszym, nieco luźniejszym, poście, opowiem Wam, co znalazłam w paczce od Ranalcusa z bloga Fejwsi Figure Collection. Zapraszam!


   Na początku chciałabym zaprezentować Wam figurkę jednego z bohaterów anime pt."Youkai Watch"- Tomnyana. Każdy element tego małego cudeńka składałam i oklejałam własnoręcznie, a znajdująca się w opakowaniu ilustrowana instrukcja, bardzo ułatwiła mi pracę. Gdybyście mieli kiedyś do czynienia z podobnymi rzeczami, uważajcie przy naklejkach! Nie mam za bardzo precyzji w rękach, więc aby przykleić je choć odrobinę równo, musiałam co chwilę coś poprawiać. Moje usilne starania przyniosły odwrotny efekt- klej przestał trzymać się plastiku i naklejki zaczęły od niego brzydko odstawać. Mimo tej dość nieprzyjemnej wpadki, jestem zadowolona z ostatecznego efektu. Postawiłam Tomnyana na mojej półeczce z mangami, gdzie pięknie się teraz prezentuje, a problemy z naklejkami można z łatwością załatwić przy pomocy super-glue.


   Oprawa tego kompletu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Oprócz samego DVD z filmem "Bleach: Memories of Nobody", znajdują się w nim także dwie inne płyty. Jedna zawiera komentarze do filmu, zaś druga trailery. Ponadto, do kompletu dołączone zostały również kolekcjonerskie karty z nadrukowanymi na nie postaciami oraz książeczka z informacjami o powstawaniu filmu (zapomniałam ją umieścić w kadrze). 



   Do mojej kolekcji płyt dołączyły także inne DVD. Są to kolejno: OVA z serii "Sayonara Zetstubou Sensei" (niestety, ale nie udało mi się znaleźć informacji, która jest to część) oraz pierwszy odcinek "Nany" i "Saint Oniisan". Trochę żałuję, że żadna z nich nie posiada choćby angielskich napisów (podobnie jest z Bleachem), ale mimo to, całkiem nieźle bawiłam się podczas oglądania. Cały czas uważnie wsłuchiwałam się w kwestie wypowiadane przez bohaterów lub narratora i o dziwo, udało mi się zrozumieć w wielu momentach, o czym była wtedy mowa. Czyli lata oglądania anime nie poszły na marne! 


   Poza płytami DVD, znalazłam też w paczce kilka mini-CD, a na nich piosenki z anime z lat 90. Najbardziej cieszą mnie te utwory, które śpiewa Megumi Hayashibara. Bardzo lubię jej wokal, ale przede wszystkim mam ogromny sentyment do "Slayersów" gdzie podkłada ona głos głównej bohaterce. Nigdy nie zapomnę czasów, kiedy oglądałam tę serię... 


   Nie miałam wcześniej styczności z anime "Steel angel kurumi" ale z tego co czytałam, może być ono dosyć ciekawe. Co do plakatu- już upatrzyłam dla niego miejsce na ścianie, i jak tylko skończę mały remont mojej sypialni, zaraz go tam przykleję. 


   Jako swoistą wisienkę na torcie, pragnę zaprezentować wam doujinshi "Fake 3" autorstwa Peace Makera oraz przepięknego artbooka z rysunkami You Shiina (jako bonus dołączono do niego widniejący wyżej plakat). Jest to pierwszy raz, kiedy mam styczność z tymi twórcami, z czego You Shiina zainteresował mnie swoimi pracami o wiele bardziej. Jak tylko skończyłam przeglądać artbooka, od razu zaglądnęłam do internetu w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji na temat jego twórczości. Niestety, ale nie udało mi się znaleźć zbyt wiele. Szczerze mówiąc, nie udało mi się nawet doczytać, czy rzeczywiście jest to mężczyzna... Ale dla ułatwienia sprawy, załóżmy że nim jest. 


   Nie będę owijać w bawełnę- zakochałam się w rysunkach You od pierwszego wejrzenia. Jego prace mają wszystko to, co przykuwa moją uwagę, a są to: delikatna kreska w stylu shoujo, tematyka fantasy oraz częste użycie pastelowych barw. Wszystkie te elementy dają niesamowity efekt, od którego wprost nie jestem w stanie oderwać wzroku. Tak naprawdę nie ma żadnej potrzeby, abym się tutaj dalej rozpisywała, bo całą moją opinię na temat tego artbooka mogę zmieścić wyłącznie w jednym słowie- cudo. Żałuję jedynie, że You Shiina jest kompletnie zapomnianym artystą, a jego twórczość nie jest zbyt szeroko znana i dostępna. 


   Doujinshi od Peace Makera nie zrobiło na mnie co prawda tak ogromnego wrażenia jak wcześniej wspomniany artbook, ale i tutaj udało mi się znaleźć kilka perełek, na których miło jest zawiesić oko na dłużej. Wyżej przedstawione rysunki znajdują się na samym końcu tomiku i autor narysował je ze zdecydowanie większą starannością niż samo doujinshi. Mimo wszystko, jego styl również przypadł mi do gustu i możliwe, że będę powracać co jakiś czas do jego prac. 


źródło: ramenparados.com

   Który z tych przedmiotów zainteresował Was najbardziej? Czy lubicie kolekcjonować podobne rzeczy? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach! 

See you
Kamila

PS Jak mijają Wam wakacje?  
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.