21 sierpnia 2016

Szał tworzenia

Hejka!
  Czy miewacie czasem takie okresy w swoim życiu, kiedy to wpadacie w istny szał tworzenia i nie możecie przestać? Jeżeli tak, to spodoba się wam ten wpis, bowiem pragnę zaprezentować w nim kilka moich "dzieł", nad którymi pracowałam w ostatnim czasie. Zapraszam!



   Kilka tygodni temu zabrałam się za kolorowanki dla dorosłych. Efekty mojej pracy bardzo mnie zadowoliły, więc postanowiłam powiesić te kolorowanki na ścianie w moim pokoju. Nad tą pierwszą męczyłam się wyjątkowo długo, dlatego jestem z niej szczególnie dumna. 


   Jakiś czas po kolorowankach, zaczęłam pracować nad albumem ze zdjęciami. W pierwotnym zamyśle miał on przypominać akta niczym z czasów PRL. Nie wiedziałam jednak, skąd mam wziąć takie stare, pożółkłe kartki, więc postanowiłam wykonać je sama. Zrobiłam mocną kawę rozpuszczalną (3 łyżeczki kawy, pół kubka gorącej wody) i następnie rozprowadziłam ją na obu stronach zwyczajnej kartki A4. Efekt jest zachwycający! Nie dość, że kartki wyglądają retro, to jeszcze cudnie pachną kawą! Pomysł ten znalazłam w jednym z filmików "5 sposobów na". Tutaj znajdziecie ten filmik. 
   Album jest jeszcze w trakcie tworzenia. Mogę wam jedynie zdradzić, że opisy do zdjęć wykonuję na starej maszynie pisania mojej mamy. Autentyczność przede wszystkim! 


   Odrobina białej farby plakatowej, czerwonej wstążki w kropki oraz uroczych serduszek i piękne pudełko na kolczyki gotowe! Dzięki takiemu pudełku zawsze widać, czy nie brakuje mi jakiejś pary oraz służy mi za dekorację pokoju. Samą koncepcję takiego pudełka podpatrzyłam od mojej koleżanki Karoliny, jednakże pomysł na dekorację jest w 100% mój.
PS Dopiero po zrobieniu zdjęcia zorientowałam się, że zapomniałam włożyć jedną parę kolczyków XD



   Miałam dosyć nudnych, brązowych ramek na zdjęcia, więc postanowiłam je przemalować na biało (jak się okazuje, udało mi się to zrobić zwyczajną plakatówką). Dodałam także zdjęcia w stylu retro i takimi pięknymi ramkami w stylu vintage ozdobiłam swój pokój. 



   Te materiałowe serduszka są owocami mojej dzisiejszej pracy. Podobne kupiłam jakiś czas temu w sklepie i postanowiłam sama spróbować je wykonać. Jak się okazało, było to całkiem przyjemne doświadczenie. Do zrobienia tych dwóch wykorzystałam moje stare jeansy (przez cały czas leżały na dnie szafy; w końcu się na coś przydały) oraz materiał znaleziony na strychu. Wypchałam je watą oraz wszyłam w nie wstążeczki. W najbliższym czasie spróbuję zrobić ich więcej. 

   

Ile tam kwiatów!

   Czy wy także zajmowaliście się ostatnio plastycznymi rzeczami? Jeżeli tak, chętnie pooglądam zdjęcia z waszymi pracami. Może mnie zainspirujecie do czegoś nowego?

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

14 sierpnia 2016

Fruit Book Tag

Hejka!
   Jak mijają wam wakacje? By umilić wam czas, przychodzę dzisiaj z czymś lekkim, a mianowicie z Tagiem, którego znalazłam na blogu Coś do przeczytania. Bez zbędnego gadania, zapraszam!

Ananas
Książka z najbardziej "egzotycznym" miejscem akcji


   Akcja "Genezy" toczy się głęboko w amazońskiej dżungli, gdzie znajduje się chronione przed światem zewnętrznym laboratorium. Jak tylko zobaczyłam opis fabuły tej książki, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Mimo wszystko jest to jednak pozycja dla nastolatek, więc można spodziewać się po tym tytule nieco infantylności i przewidywalnego romansu. Pomimo to, gorąco polecam. 

Banan
Książka, która zawsze wywołuje uśmiech na twojej twarzy


   Ta książka dosyć często przewija się w pisanych przeze mnie Tagach. Nie jest ona szczególnie wybitna, ale zawsze bardzo chętnie do niej powracam. Uwielbiam w niej te wszystkie romantyczne momenty. Zawsze podczas ich czytania śmieję się jak głupia. Kiedy ostatnio skontrolowałam stan tej książki, to muszę przyznać, że wygląda ona na mocno spracowaną! 

Malina
Najsłodszy książkowy pocałunek


   Może i pocałunek pomiędzy dwójką głównych bohaterów tej serii nie był do końca najsłodszym jaki znam, ale za to najbardziej niespodziewanym! Czytałam tę książkę dosyć dawno, ale ta scena zapadła mi w pamięci. 

Truskawka
Powieść polskiego autora, której akcja nie dzieje się w Polsce


   Nie mogłam sobie przypomnieć, żebym kiedyś czytała takową powieść, więc wybrałam tutaj książkę, którą niedawno skończyła czytać moja koleżanka. Fabuła brzmi całkiem ciekawie (akcja toczy się we Francji, z tego co wiem) jednakże słyszałam, że autorka zmarnowała jej potencjał. A do tego, graficy chyba nie mogli wybrać gorszej czcionki dla tytułu! No błagam! 

Cytryna
Książka, po przeczytaniu której miałaś/miałeś kwaśną minę


   Pani od francuskiego przeczytała nam na jednej z lekcji kilka fragmentów tej powieści i pamiętam, że bardzo mnie one wtedy rozbawiły. Kiedy pewnego dnia zobaczyłam tę książkę w Matrasie za niecałe 5 zł, kupiłam ją bez zastanowienia. Po zabraniu się za czytanie stwierdziłam, że jednak nie było warto. Mocno się nią rozczarowałam i zamiast czytać ją z przyjemnością, męczyłam się i chciałam ją jak najszybciej skończyć. O tyle dobrze, że kupiłam ją za tak śmiesznie niską cenę. Gdyby było inaczej, czułabym pewnie jeszcze większy żal. 

Jagoda
Książka, której akcja dzieje się w lesie


   Może i akcja "Skrzydeł Laurel" nie toczy się przez cały czas w lesie, ale wiele było fragmentów, kiedy to główna bohaterka odwiedzała swój stary dom i znajdujący się za nim mały lasek. Mam nadzieję, że nie oszukuję! 

Arbuz
Książka idealna na upał


   "Miasto z lodu" Małgorzaty Wardy jest to książka, która nie tylko zmusza do głębszego przemyślenia wielu spraw, ale i zachwyca swoim klimatem. Kiedy ją czytałam, kompletnie zapominałam o gorącu, ponieważ miałam wrażenie, że znajduję się wraz z głównymi bohaterkami w starej, urokliwej górskiej chatce w samym środku zimy. Koniecznie muszę sięgnąć po inne powieści tej autorki! 

Winogrono
Książka z dużą ilością bohaterów


   Należę zapewne do niewielkiej grupy czytelników, która absolutnie nienawidzi tej książki. Nowe postaci pojawiają się tam na każdym kroku i nie wnoszą za wiele do fabuły. Nie dość, że jest ich cała masa, to jeszcze wszyscy zachowują się jak kompletne świry i są niesamowicie wredni w stosunku do głównej bohaterki. Może autor chciał tutaj ukazać sytuację, jak czuje się ktoś w zupełnie innym otoczeniu? Może rzeczywiście tak jest, ale ta tona dziwactw i brak jakiejkolwiek logiki w zachowaniu bohaterów, niestety nie zachęca mnie do ciągnięcia tych przemyśleń. 

Czereśnia
Książka, która fabułą przypomina inną


   Podobno autorka tej powieści nie wykazała się zbytnio swoją wyobraźnią i wiele motywów ukradkiem podpatrzyła sobie od "Zmierzchu". Piszę tutaj "podobno", ponieważ sama jeszcze się o tym nie przekonałam (i raczej nie zechcę), wiem to jedynie z opinii innych czytelniczek. 


Piękny jest ten obrazek!

   Nominuję do tego Tagu wszystkich tych, którym się on spodobał. Jeżeli już kiedyś mieliście z nim styczność, to chętnie przeczytam wasze odpowiedzi (zostawcie linki w komentarzach).

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

31 lipca 2016

Szczypta szaleństwa- recenzja filmu pt."Shoot Me In The Heart"

Hejka!
   Są filmy, które zwalają z nóg i pragniemy do nich powracać wiele razy. Są też i takie, które wyłączamy po zaledwie kilku minutach trwania lub jeszcze inne, wobec których żywimy mieszane uczucia. Jak myślicie, jakim typem filmu jest "Shoot Me In The Heart"? Zapraszam!


   Samobójcza śmierć matki wywarła ogromne piętno na psychice Soo Myunga. Właśnie z tego powodu chłopak trafia do odizolowanego zakładu psychiatrycznego, gdzie najprawdopodobniej spędzi resztę swojego życia. Dokładnie tego samego dnia, zostaje tam przywieziony agresywny i wyjątkowo niechętny do współpracy Seung Min. Dosyć szybko zaczynają krążyć na jego temat przeróżne plotki, co przykuwa uwagę cichego i zamkniętego w sobie Soo Myunga. W pewnym momencie, pomiędzy dwojgiem samotników zaczyna się tworzyć swego rodzaju nić porozumienia, która z czasem przeradza się w serdeczną przyjaźń. Gdy na jaw wychodzi prawdziwy powód zamknięcia Seung Mina w zakładzie, a w Soo Myungu rodzi się pragnienie wolności, podejmują się oni przeróżnych prób ucieczki z zakładu. Czy okażą się one skuteczne?
   Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas oglądania tego filmu, to cała masa kontrastów. "Shoot Me In The Heart" jest równocześnie komedią o dosyć specyficznym humorze, jak i brutalnym dramatem ze sporą dawką psychologicznych anegdot. Takie połączenie dosyć często zdarza się w koreańskich produkcjach. Nie ważne, czy jest to film o rodzinnej tragedii, czy dotyczy on smutnej historii miłosnej, twórcy zawsze znajdą odpowiedni moment, aby nieco rozluźnić atmosferę i by wprowadzić jakiś humorystyczny element do fabuły. Ponadto, zawsze pojawia się jakiś wątek skłaniający widza do głębszych przemyśleń. Oto skuteczny i prosty sposób, jak połączyć przyjemne z pożytecznym. Co jak co, ale Koreańczycy potrafią tworzyć naprawdę wartościowe filmy! 


   Moja przyjaciółka bardzo zwróciła uwagę na pewne dosyć często przewijające się fragmenty, które w pewnym momencie również we mnie zaczęły budzić wątpliwości. Chodzi mi tutaj o bestialską przemoc wobec pacjentów zakładu, w którym znaleźli się nasi główni bohaterowie. Kompletnie nie mam pojęcia, jak wyglądają realia szpitali psychiatrycznych, jednakże bicie i poniżanie chorych raczej nie wpisuje się w obowiązki jego pracowników, prawda? Wydaje mi się, że nawet najbardziej odizolowane zakłady podlegają jakiejkolwiek kontroli. Nie wykluczam jednak i takiej opcji, że ten funkcjonuje na innych zasadach, albo ktoś w tym szpitalu ma wtyki i kontrola po prostu udaje, że niczego nie widzi. Opcji jest wiele i każda z nich jest w dużym stopniu możliwa. 
   Główni bohaterowie "Shoot Me In The Heart" są bez wątpienia wyjątkowi i da się ich polubić, jednakże to właśnie poboczne postacie podbiły moje serce. Był wśród nich taki pacjent o przezwisku "Biegacz". Nazwano go tak, ponieważ cały czas gdzieś sobie truchtał. Nie wiem czemu, ale za każdym razem jak pojawiał się na ekranie, od razu poprawiał mi się humor i śmiałam się na cały głos. Niby nie odgrywał w tym filmie większej roli, ale w pewien sposób przywiązałam się do niego XD
   Twórcy byli chyba nieco leniwi, ponieważ sceny kręcone na green screenie wyglądały z lekka nieprofesjonalnie i nie zrobiły na mnie wrażenia. Było ich zaledwie kilka, ale niestety zapisały się w mojej pamięci. Był to moment, gdy Seung Min wspominał swój lot paralotnią przez góry. Wyglądało to moim zdaniem średnio przekonująco...


   Na koniec macie tutaj taki mały bonus. Ten plakat wygląda jak reklama jakiegoś romansu! Muszę się wam przyznać, że na samym początku filmu myślałam, że jeden z bohaterów jest kobietą! I na tym plakacie właśnie idealnie to widać, tę jego delikatną urodę! Ale jakby co- nie panikujcie, tutaj pomiędzy naszymi głównymi bohaterami nie rozwija się żadna miłość, oni są tylko i wyłącznie przyjaciółmi (na szczęście!).
   Nawiązując do wstępu, "Shoot Me In The Heart" jest tym typem filmu, co do którego miałabym wiele wątpliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że oglądałam go z przyjemnością i możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Jeżeli miałabym się doszukiwać jakiejś konkretnej grupy docelowej dla tej produkcji, poleciłabym ją osobom, które lubią filmy o nietypowym charakterze, oraz chcą poczuć silne emocje. 
   Film jest dostępny na TEJ stronie. Aby go jednak obejrzeć, musicie być zalogowani.

Moja ocena 7/10

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.