25 lipca 2016

18 lat niewoli- recenzja książki pt."Skradzione życie"

Hejka!
   Ostatnio bardzo brakowało mi jakiejś dobrej autobiografii i by zaspokoić to pragnienie, udałam się jakiś czas temu do miejskiej biblioteki. Gdy natrafiłam na tę książkę, byłam wniebowzięta, bowiem już od jakiegoś czasu planowałam ją przeczytać. Zdaję sobie sprawę, że jej tematyka kompletnie nie pasuje do tego bloga, jednakże potrzebowałam małej odmiany. Zapraszam!


Okładka książki

Informacje ogólne
Oryginalny tytuł: A Stolen Life
Tłumaczenie: Katarzyna Gącerz
Wydawca: Hachette Polska
Liczba stron: 288
Rok wydania: 2012

   Cała Ameryka wstrzymała oddech w momencie, kiedy po osiemnastu długich latach, odnalazła się zaginiona Jaycee Dugard. Jej porwanie miało miejsce dnia 10.06.1991 roku, kiedy ta miała zaledwie 11 lat. Mężczyzną, który ją uprowadził, był notowany wcześniej za gwałty Phillip Garrido, a w całym przedsięwzięciu pomagała mu jego żona- Nancy. Para przetrzymywała dziewczynkę na tyłach swojej posesji w namiotach i szopach, a do czego była wykorzystywana przez Phillipa, chyba nie trzeba mówić... Jaycee urodziła pierwszą córkę w wieku 14 lat, zaś drugą mając 17. Dziewczyna została w brutalny sposób rozdzielona ze swoją rodziną, a pojęcie wolności stało się dla niej czymś kompletnie obcym i abstrakcyjnym. Szczęśliwie, po 18 latach ciągłej niepewności, udało jej się odzyskać wolność i spełnić swoje największe marzenie- spotkać się ponownie ze swoją matką. 
   Nie potrafię sobie wyobrazić tego, przez co musiała przejść ta kobieta. Najlepsze lata jej życia przepadły na zawsze, straciła niemal całkowicie kontakt ze światem zewnętrznym na 18 lat, a wszystkie jej czynności były stale kontrolowane. Podczas czytania tych wspomnień, wiele razy myślałam sobie, że ja zachowałam się inaczej, że ja potrafiłabym przeciwstawić się oprawcy i nie dopuścić do tego, aby swobodnie mną manipulował. Czy rzeczywiście tak by się stało? Możliwe, że skoro mam obecnie nieco więcej lat niż Jaycee w momencie porwania, potrafiłabym oprzeć się jego wpływom, tylko na jak długo? Chyba nie ma sensu stawiać sobie takich pytań. Zresztą, chyba wolałabym nie znać na nie odpowiedzi. 
   

Oprawcy Jaycee-  Phillip i Nancy Garrido

   Pomimo całego bólu, jakiego doznała Jaycee z rąk Phillipa i Nancy, kobieta nie chce czuć do nich nienawiści. Jest to moim zdaniem postawa godna uznania, gdyż potrzeba wiele siły i wiary, aby choć odrobinę przebaczyć tak niewyobrażalne czyny, jakich dopuściła się na niej ta dwójka. Zaraz po odzyskaniu wolności Jaycee skupiła się na odnowieniu więzi ze swoimi krewnymi oraz na zapewnieniu jak najlepszych warunków swoim dwóm dorastającym córkom. Swoją drogą, jej stosunek do nich również jest ciekawy. Pomimo tego, iż obie dziewczynki były owocami molestowania i wykorzystywania seksualnego, Jaycee od samego początku kochała je całym sercem i zawsze dbała o to, aby rozwijały się w prawidłowym kierunku.  
   Jaycee kilkakrotnie miała szansę, aby uciec od swoich oprawców i ponownie spotkać się ze swoją rodziną. Dlaczego jednak nie podjęła się wtedy żadnych kroków? Po wielu latach w zamknięciu, świat zewnętrzny wydawał się Jaycee okrutny oraz był dla dziewczyny całkowitym przeciwieństwem jej ciepłego i bezpiecznego schronienia, które znajdowało się za domem Philipa. Kolejnym powodem, dla którego postanowiła nie opuszczać małżeństwa Garrido, była potrzeba zaopiekowania się swoimi dziećmi oraz (tak przynajmniej ja to zrozumiałam) wystąpił u niej syndrom sztokholmski. 


Jaycee kiedyś i dziś

    Dzisiaj Jaycee jest zadowoloną z życia matką, która powoli zaczyna odkrywać samą siebie i realizuje swoje dawno zapomniane plany i marzenia. Jej fundacja JAYC (Just Ask Yourself to Care!) wspierająca rodziny rozdzielone na wiele lat z powodu uprowadzeń przynosi zyski, a kolejna jej książka "Freedom: My Book of Firsts" już jest dostępna (niestety, ale tylko w wersji anglojęzycznej). Czekam z niecierpliwością, aż jedno z polskich wydawnictw pokusi się o jej wydanie. Byłabym wdzięczna z całego serca! Historia Jaycee zainteresowała oraz poruszyła mnie do tego stopnia, że przeczytałam większość z zamieszczonych w internecie artykułów na jej temat, ale i tak pragnę więcej.
   Mam nadzieję, że ta krótka recenzja zachęci was do sięgnięcia po tę jedyną w swoim rodzaju autobiografię. Nawet po jej przeczytaniu, wciąż jestem w szoku i nie potrafię uwierzyć, jak jeden człowiek jest w stanie tak skrzywdzić drugiego. 
  Książka ta została wzbogacona o zdjęcia Jaycee z dzieciństwa oraz o skany i fragmenty prowadzonych przez nią dzienników. Jako drobną ciekawostkę, poniżej załączam wam dokument dotyczący Jaycee oraz jej porwania. Enjoy!


Moja ocena 10/10

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

16 lipca 2016

Lipcowe zdobycze :)

Hejka!
   Z okazji pomyślnie zakończonego roku szkolnego, postanowiłam zaszaleć i zamówiłam przesyłki w dwóch sklepach internetowych- Aros oraz Yatta. Jak zwykle Aros mnie nie zawiódł, co do Yatta mam jednak pewne zastrzeżenia. Przed wami moje książkowo-mangowe nowości oraz kilka uroczych gadżetów. Zapraszam!




Będziesz tam?


   Po przeczytaniu kilku książek tego autora stwierdziłam, że potrzebuję więcej. Gdy tylko dowiedziałam się, że jedna z jego powieści dotyczy mojego ulubionego motywu w filmie i literaturze - podróży w czasie - zamówiłam ją bez wahania. Pochłonęłam tę powieść w dwa wieczory i muszę przyznać, że kolejny raz się nie zawiodłam. Czytając książki Musso do samego końca nie mam pojęcia, jak zakończy się akcja- właśnie to uwielbiam w jego prozie. Jednakże w pewnym momencie odniosłam wrażenie, jakby autor kopiował samego siebie, a mianowicie wiele motywów w jego powieściach, zwyczajnie się powtarza. Wydaje mi się, że jeżeli przeczytam jeszcze jedną jego książkę, nie będę już musiała sięgać po kolejne- poznam wszystkie możliwe motywy i już nic nie będzie dla mnie zaskakujące. Pomimo tej kwestii, bardzo gorąco polecam "Będziesz tam?". Nie będziecie mogli oderwać się od lektury!

Znajdę Cię, Crystal


   Z zakupem tej książki zwlekałam z ładnych parę lat. Przyczyna? Brak pieniędzy oraz ciekawsze tytuły na horyzoncie. Postanowiłam zamówić "Crystal" z tego względu, iż posiadam poprzednie dwie części trylogii i chciałam mieć wreszcie ślicznie wyglądający na półce komplecik. To, że poprzednie tomy mi się podobały i miło mi się je czytało, jest raczej oczywiste- nie kontynuowałabym cyklu, który nie przypadł mi do gustu. Kiedy otrzymałam przesyłkę i położyłam w końcu książkę na półce, poczułam rozczarowanie. Dlaczego grzbiet okładki różni się swoim wyglądem od poprzednich tomów serii? Może i wygląda on estetycznie, ale cykle powinny mieć to do siebie, że ich okładki są niemal w 100% identyczne! Cóż, mam tylko nadzieję, że autorka tej książki nie rozczaruje mnie tak, jak graficy z wydawnictwa. No wstyd! 


Acony


   Jedna z moich najukochańszych mang! Po raz pierwszy zetknęłam się z nią trzy lata temu i przeczytałam ją w całości na internecie. Tajemniczy budynek, mieszkańcy nie z tego świata, odrobina mroku i tajemnic- finezja. Kiedy dowiedziałam się, że jedno z polskich wydawnictw postanowiłam ją wydać, byłam ogromnie szczęśliwa. Od kiedy przeczytałam tę mangę marzyłam, aby pewnego dnia mieć ją na swojej półce. Jak widać, marzenia się spełniają :D Wydawnictwo Waneko postanowiło połączyć ze sobą 3 krótkie tomiki, w efekcie czego "Acony" stała się nie lada mangową cegłą! Mam dla was kilka przykładowych rysunków, które być może przekonają was do zakupu tego cudeńka. I jak?




Orange #3, #4 i #5




   Jeszcze nie zabrałam się za dokończenie tej serii. Ostatnio czytałam same romanse i muszę zrobić sobie od nich chwilową przerwę. Jednakże wiedzcie, że jestem wprost zachwycona tym tytułem! Jedyne co bym w nim nieco dopracowała, to okładki. Może i wyglądają estetycznie, jednakże czarno-białe rysunki wychodzą autorce znacznie lepiej, niż te kolorowe. W każdym razie jest to seria, która niewątpliwie spodoba się nawet tym, którzy nie ma ją do czynienia z mangami na co dzień. 

Wzgórze Apolla #5


   Jest to kolejna manga po "Acony", którą znalazłam i przeczytałam na internecie, a gdy tylko wydano ją w Polsce, od razu zdecydowałam się na jej zakup. Mogłabym zachwycać się tutaj bardzo długo tym tytułem, jednakże nie mam na to tyle czasu XD Jedyne co mi się w nim niezbyt podoba, to format, w jakim został wydany. Nie jest on typowo mangowy - czyli B6 - tylko nieco większy- A5. Może i czytanie takiego tomiku jest nieco wygodniejsze (rysunki są większe i przejrzystsze), jednakże dla mnie traci on swoje mangowe właściwości. Uwielbiam mangi w tym małym formacie. Kiedy biorę taki tomik do ręki to naprawdę czuję, że jest to manga, a nie zwykły komiks. Nie wiem, czy moje wątpliwości są dla was zrozumiałe. Chodzi mi tutaj o uczucie, kiedy przestajecie rozpoznawać coś, co kiedyś kochaliście i było dla was znajome. 

Gadżety


   Chyba już nigdy nie zamówię niczego na Yatta. Nie dość, że musiałam długo czekać na przesyłkę, to jeszcze w dwóch przypinkach znalazłam rzucające się w oczy wgłębienia. Cóż, mimo wszystko cieszę się, że w końcu mam moje upragnione gadżety. Jeden z breloczków planuję przypiąć do torebki, zaś drugi (wraz z przypinkami) do szkolnego piórnika. Przynajmniej będę miała na czym skupić uwagę podczas nudnych lekcji...

Mały bonus :D



   Jakiś czas temu wybrałam się z przyjaciółmi na Podkarpacki Festiwal Kultury Japońskiej "Lotus", który miał miejsce w I Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. Jedną z sal zaadaptowano pod sklepik z różnymi przedmiotami i oto owoce mojego polowania. Jedna z przypinek została wykonana na specjalne zamówienie i jestem z niej niesamowicie dumna, bowiem przedstawia jedną z moich najulubieńszych bohaterek (to ta różowa). Plakat z Totoro wygrałam na loterii, z czego również się niesamowicie cieszę. Sam festiwal przebiegł w bardzo miłej atmosferze, ale niestety przez nieznośny upał ulotniliśmy się z niego wcześniej, niż było to zaplanowane. Festiwal miał miejsce 2 i 3 lipca, czyli w sobotę i niedzielę. Ze względu na trudności z dojazdem, zjawiliśmy się tam tylko w sobotę. Mam nadzieję, że w przyszłym roku grupa "Lotus" również zorganizuje równie ciekawe wydarzenie. Czy ktoś z was na nim był lub o nim słyszał? Dajcie znać w komentarzu!


Kocham piękne drzewa, a wy?

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST

09 lipca 2016

Zapomniane anime cz.4

Hejo!
   Nadeszła pora na kolejną część listy dotyczącej zapomnianych anime. Cykl ten liczy sobie już 3 posty, a linki do nich znajdziecie w zakładce u góry. Zapraszam!

Uta Kata 


   Oglądnęłam to anime stosunkowo niedawno, bo w maju tego roku. Potrzebowałam chwili nostalgii i relaksu. Sięgnęłam więc po tytuł, który fabularnie bardzo przypominał mi te anime, którymi zachwycałam się za czasów szkoły podstawowej i początków gimnazjum. 
   Ostatnie wakacje na pewno pozostaną w pamięci Ichiki na kolejne, długie lata. Przebywając na terenie opuszczonej części szkoły, nastolatce udaje się znaleźć tajemnicze lustro, z którego wyłania się ciekawie wyglądająca dziewczyna. Nieznajoma przedstawia się jako Manatsu i pragnie spędzić z Ichiką nadchodzące wakacje. Dziewczyna przystaje na jej propozycję i szybko przekonuje się, iż Manatsu jest posiadaczką magicznej mocy, która z czasem stanie się także i udziałem Ichiki. 
   Brzmi nieco naiwnie? Cóż, taki i urok historii dla młodszych widzów. Zaraz! Czy aby na pewno dla młodszych? Oglądając to anime udało mi się zauważyć kilka sytuacji, kiedy to niepotrzebnie zostały dodane elementy ecchi, co nie ukrywam, mocno mnie zdziwiło. Jeżeli więc chcielibyście polecić tę serię komuś młodszemu, radzę uważać. 
   Mimo wszystko, "Uta Kata" ma swój urok. Podczas oglądania każdego z odcinków czułam się tak, jakby to było moje pierwsze anime. Jeszcze długo po skończeniu tej serii, czułam nostalgię i ciepło na sercu. Mimo, iż główna bohaterka dołowała mnie momentami swoją naiwnością, to oglądałam to anime z przyjemnością i niczego nie żałuję (i nie czuję, że rymuję). 

   
Mermaid Melody Pichi Pichi Pitch


   Gorszego tytułu chyba nie dało się wymyślić. Yyy... Może to jednak lepiej, że to anime poszło w zapomnienie? 
   Fabuła "Mermaid Melody..." mocno bazuje na baśni pt. "Mała syrenka" autorstwa Hansa Christiana Andersena, jednakże nie obyło się bez udziwnień. Kilkuletniej syreniej księżniczce o imieniu Lucia, udaje się uratować tonącego w morskich głębinach chłopca. By przywrócić mu oddech, dziewczynka oddaje mu swoją drogocenną perłę, która jest źródłem jej nadprzyrodzonej mocy. Kilka lat później, kiedy to złe podwodne moce powoli zaczynają dążyć do przejęcia kontroli nad powierzchnią, dziewczyna przybiera ludzką postać i stara się odnaleźć chłopaka, ponieważ musi odzyskać perłę. Lucia nigdy nie zapomniała, iż tamten chłopiec był jej pierwszą miłością, więc nie trudno zgadnąć, iż ponowne spotkanie go po wielu latach, rozpali to uczucie na nowo. 
   Jak widać mamy tutaj przykład typowego romansu z dodatkiem fantasy oraz, o czym nie wspomniałam wcześniej, magical girls! Cała masa magical girls! Syrenki ratujące ludzkość śpiewaniem jednej i tej samej piosenki są tym, na co na pewno większość z was czekała! No, może tylko nieliczni, ale to zawsze coś. Jeżeli pragniecie przenieść się w czasy podstawówki i przy okazji ogłuchnąć, gorąco polecam! 


I My Me! Strawberry Eggs


   Od razu uprzedzam pytania- nie, dzisiejszy wpis nie jest konkursem na najgłupszy tytuł anime wszech czasów. 
   Głównym bohaterem tej historii jest młody nauczyciel WF-u, który desperacko stara się o pracę w pobliskiej szkole. Niestety, ale tamtejsza dyrektorka uważa mężczyzn za niegodnych wykonywania zawodu nauczyciela, więc ten zmuszony jest uciec się do podstępu. Przebrany za kobietę z łatwością dostaje posadę nauczyciela WF, dzięki czemu w końcu udaje mu się spłacić zaległy czynsz za mieszkanie. Mężczyzna nie podejrzewałby jednak, iż poczuje coś więcej do jednej ze swoich uczennic. Czy ich uczucie rzeczywiście skazane jest z góry na niepowodzenie?
   Anime samo w sobie jest mocno przeciętne, jednakże udało mu się wzruszyć mnie kilka razy, czy poprawić humor na resztę dnia. Sam główny bohater był bardzo serdeczną postacią, jednakże dziewczyna, w której się zakochał... Jakby to powiedzieć... Rozumiem, że ktoś może być niezdarny, jednakże są jakieś granice. Po dłuższym zastanowieniu, udało mi się jednak znaleźć pewne plusy jej braku zaradności, otóż nasz główny bohater miał ogromne pole do popisu i mógł pomóc jej na wiele sposobów. W ten jakże łatwy sposób mógł zaskarbić sobie jej sympatię oraz podbudować swoje męskie ego. No co XD 
   Pomimo swojego durnie brzmiącego i zniechęcającego tytułu, to anime jest warte uwagi i można miło spędzić przy nim czas. Jeżeli nie odstraszył was też wątek romantyczny nauczyciel - uczennica (chociaż nie wiem, czy w tym przypadku nie powinnam napisać nauczycielka - uczennica), serdecznie zachęcam! 



Fire Tripper


   Czyżby wszyscy zdążyli już zapomnieć o twórczości Rumiko Takahashi i ekranizacjach jej mang? To już czwarta część spisu zapomnianych anime, a planuję przedstawić tutaj jeszcze kilka innych historii jej autorstwa. Smutno mi, Panie...
   Podczas spaceru Suzuko ze swoim malutkim sąsiadem - Shuheiem - dochodzi do tragedii. Suzuko i Shuhei stają się ofiarami wybuchu zbiornika z gazem, jednakże dziewczynie udaje się cudem ujść z życiem. Jest jednak jedno małe ale- jakim cudem nastolatka przeniosła się setki lat wstecz? Jakby tego było mało, Suzuko znalazła się w samym centrum bitwy i gdyby nie szybka interwencja pewnego młodego wojownika, byłaby już zapewne nieżywa. Pomiędzy nią, a żołnierzem szybko rodzi się poważne uczucie. Niestety, ale kolejna podróż w czasie pokazuje jej, iż ona i młody wojownik nie powinni być ze sobą razem.  
   Wydaje mi się, że w powyższym opisie fabuły, za bardzo skupiłam się na jak najdokładniejszym przedstawieniu sytuacji miłosnej, jaka zaistniała pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Inną, równie ważną kwestią w tym anime, są poszukiwania małego Shuheia, których podejmuje się Suzuko. To właśnie podczas tych częstych wypraw, nasza dójka bardzo się do siebie zbliża. 
  Ci z was, którzy być może oglądali kiedyś anime "InuYasha" powinni zauważyć ogromne podobieństwo pomiędzy tymi dwiema historiami. Możliwe jest, iż Rumiko Takahashi tworząc "InuYashę" wzorowała się na stworzonej kilka lat wcześniej przez siebie historii. 
   Ta zaledwie pięćdziesięciominutowa produkcja ma już swoje lata, a co za tym idzie, nie jest w stanie zachwycić widza swoją dopracowaną grafiką i zachwycającymi efektami specjalnymi. Należy jednak pamiętać, iż to właśnie te starsze anime posiadają jedyny w swoim rodzaju klimat, o którym zawsze chętnie wspominam. Czasami nawet i dla niego warto sięgnąć po jakiś zapomniany, wiekowy tytuł.



Vision of Escaflowne 


   Niestety, ale niechlubnie muszę się przyznać do tego, iż dałam sobie spokój z tym anime po zaledwie 5 odcinkach. Później zapomniałam o nim na kilka lat i przypomniałam dopiero w momencie, kiedy zastanawiałam się, jaki jeszcze tytuł mogłabym umieścić na liście z zapomnianymi anime. Teraz się jednak zastanawiam, czy nie powinnam dać temu tytułowi drugiej szansy.
   Hitomi nigdy nie podejrzewałaby, iż istnieje inny świat, a jego mieszkańcy nazywają planetę Ziemię "Mistycznym Księżycem". Podczas jednego ze spotkań z przyjaciółmi, dziewczyna jest świadkiem walki pomiędzy ogromną bestią, a tajemniczym chłopakiem, który po zakończonej sukcesem bitwie, zabiera Hitomi ze sobą do wspomnianego wcześniej świata - Gaei. Dziewczyna stopniowo odkrywa w sobie moc przewidywania przyszłości, która niewątpliwie przyda się przy obronie nowo poznanej przez nią krainy.
   Wiele dobrego można usłyszeć na temat tej produkcji, szczególnie wysoko oceniana jest muzyka skomponowana na potrzeby tego anime. Ciekawostką jest, iż została ona stworzona przez Yoko Kanno, która współpracowała z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Warszawskiej. Powinniśmy być z tego dumni!
   Jest w tym anime pewna rzecz, która niestety bardzo rzuca mi się w oczy, a chodzi mi tutaj o wygląd twarzy postaci. Na powyższym obrazku tego nie widać, jednakże ich nosy są przesadnie i nienaturalnie wydłużone, nawet jak na anime. Oglądnijcie opening, to się przekonacie. 
   "Vision of Escaflowne" jest barwną mieszanką gatunkową i każdy powinien znaleźć w niej coś dla siebie. Trochę romansu, trochę przygód i świetne anime gotowe! 



Uroczy obrazek :D

   Aby dochować tradycji, muszę wam zadać pytanie- które z powyższych anime najbardziej was zainteresowało? Czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach!

See you
Kamila
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.